Bruce Lee odszedł 44 lata temu (zmarł 20 lipca 1973), ale wciąż żyje w pamięci miłośników sztuk walki, kinomanów, teatromanów i czytelników. Bo jest on nie tylko mistrzem i reformatorem sztuk walki, twórcą nowego stylu, aktorem, autorem recepty naturalnej odżywki dla kulturystów. Przyczynił się do powstania kursów samoobrony, opracował zasady jeet kune do, zmienił metody treningu, a także wpłynął na powstanie nowoczesnych sportów walki, takich jak – kickboxing czy mma. W chwili śmierci miał 32 lata i mnóstwo planów. To sprowokowało wiele hipotez. Zastanawiano się, komu mogło zależeć, by zginął. Świat bez Bruce’a Lee nie byłby taki sam. Brzmi przesadnie? Na pewno był jednym z tych, którzy ukształtowali współczesność, a o jego znaczeniu mówi między innym Arnold Schwarzenegger. Zaliczany do ikon popkultury oddziałał także na świat biznesu, który chętnie wzoruje się na filozofii sztuk walki. w codziennym życiu.

Życie Bruce’a Lee, który ostatecznie został pozytywnym bohaterem, niemal wzorem do naśladowania, mogło potoczyć się zupełnie inaczej. Naprawdę nazywał się Jun Fan Lee, urodził się w San Francisco w rodzinie artystów – ojciec był aktorem, matka śpiewaczką. Mieszkał w Hongkongu i USA. Jak wielu mistrzów sztuk walki był drobnym i niepozornym chłopcem, zaczął więc trenować, gdy poczuł się zagrożony. Uczył się stylu Wing Chun u mistrza Yip Mana. Jednocześnie tańczył cza-czę, odnosił sukcesy, co dowodzi jego kulturowej pograniczności. W Hongkongu był członkiem młodzieżowego gangu, w Seattle uczęszczał m.in. na filozofię na Uniwersytecie Waszyngtoński i oczywiście trenował kung-fu. A gdy założył własną szkołę, musiał stanąć do pojedynku z mistrzem Wong Jack Manem, by żyć według swoich zasadach. Społeczność azjatycka zaniepokoiła się faktem, że wprowadza w sekrety sztuk walki osoby z innych kultur. Po wygranej mógł uczyć, kogo chciał i jak chciał. I nadal popularyzować kulturę Wschodu. A na treningi chodziło wielu czarnoskórych i białych, m.in. Roman Polański czy James Coburn.

Bruce Lee przekonywał, że każdy, nawet drobny i słaby może przeciwstawić się dużym i złym. Uczył wiary w siebie, zwłaszcza jeśli była uzupełniona ciężkim treningiem. Ucieleśniał amerykański sen, ale zamiast milionów dolarów obiecywał sprawność, uwolnienie od strachu i więcej pewności siebie. Dla Azjatów był prawdziwym Supermanem, także dlatego że wpłynął na zmianę stereotypów na ich temat. Odtąd w kontaktach z Amerykanami coraz częściej traktowani byli jak partnerzy.

Dla Bruce’a Lee oprócz walki ważna była też filozofia; był to przecież kierunek jego studiów. Pewnie z tego powodu sprzeciwił się, gdy producenci postanowili usunąć z Wejścia smoka wszystkie elementy filozoficzne. O jego postawie świadczą także wydane zapiski. Można je uznać za życiowe wskazówki, regulujące relacje z innymi, przeniknięte dziedzictwem Wschodu i korzystające z obserwacji natury.

Do sukcesu i legendy Bruce’a Lee przyczyniły się telewizja i kinematografia. W pierwszym filmie wystąpił jeszcze jako niemowlę, potem w latach sześćdziesiątych zagrał w Zielonym szerszeniu. Sukces przyniósł mu Wielki szef (1971). Następnie był producentem filmów, scenarzystą i choreografem scen walki. Ale prawdziwym hitem okazał się obraz Wejście smoka (1973). W Polsce pokazany dopiero w 1982 roku był jednym z hitów, bijącym rekordy oglądalności.

Po jego śmierci powstawały filmy dokumentujące jego drogę, książki, spektakle, m.in. Smok. Historia Bruce’a Lee (1993) czy Mój brat – Bruce Lee (2010). Tak utrwalano jego biografię, ale też diagnozowano fenomen kulturowy, jakim bez wątpienia był. A uznaje się go nawet za idola końca PRL-u. To wówczas rozpoczęła się moda na Daleki Wschód, filozofię oraz sztuki walki, a Piotr Fronczewski jako Franek Kimono wyśpiewywał o karate i judo. Ale niektórzy stawiają jeszcze odważniejsze tezy. Mówią, że Bruce Lee stał się mitem dla tych, którzy byli wówczas za młodzi na Solidarność. Rycerz sprawiedliwości uczył przecież, jak ważna jest elastyczność w życiu i wychodzenie poza utarte ścieżki. A nadchodzący do Polski kapitalizm wkrótce miał pokazać, że są to cechy przydatne także w codziennym życiu.